Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Testy i recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Testy i recenzje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 maja 2016

Piękne spojrzenie z Dermedic? Czy to możliwe?

Witajcie!

Dziś dalsza część mojego testowania z Dermedic :) Kolejną rzeczą w mojej paczce był krem specjalny pod oczy i na powieki. Zainteresował mnie od razu, bo nigdy nie miałam styczności z tego typu produktów. Najczęściej wybieram po prostu krem do twarzy, a w nic innego się nie bawię. Postanowiłam spróbować tym bardziej, że to seria Sensitive odpowiednia do skóry wrażliwej. Krem jest hypoalergiczny z wodą termalną.


Produkt mieści się w malutkiej buteleczce z pompką, łatwo się wyciska i dozuje. Ma delikatną, rzadką konsystencję. Po kontakcie ze skórą robi się wręcz lejący. Dobrze i szybko się wchłania. Zapach jest bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny.


Muszę przyznać, że produkt mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Zawsze uważała, że produkty, o działaniu natychmiastowych, odmładzającym itp. to tylko chwyt reklamowy. Po zastosowaniu tego kremu po chwili już zauważyłam widoczną różnicę. Skóra wokół oczu stała się bardziej napięta, delikatniejsza i nabrała takiego zdrowego wypoczętego wyrazu. A to wszystko już przy pierwszym użyciu. Jestem bardzo zadowolona z takiego efektu. Myślę, że stanie się kosmetykiem, do którego jeszcze będę wracać :)


Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na pielęgnacje okolic oczu?

Czekam na komentarze :)

Pozdrawiam

sobota, 28 maja 2016

Sunbrella - ochrona twarzy przed słońcem

Witajcie!

Dziś przychodzę do Was z nowością (szczególnie dla mnie). Udało mi się nawiązać współpracę z firmą Dermedic. Przyszła do mnie paczuszka, a w niej kilka produktów. W najbliższych dniach ukażą się ich recenzje na blogu :)


Jednym z produktów, które wybrałam jest Sunbrella krem ochronny SPF 50. Zdecydowałam się na niego, gdyż słonecznych dni będzie teraz coraz więcej. Zawsze latem mam ten sam problem.. Trochę słońca i czerwona i podrażniona skóra na twarzy gotowa. Pomyślałam, że to może właśnie ten moment, żeby nareszcie z tym skończyć.


Krem jest polecany szczególnie dla skóry nadreaktywnej, nadwrażliwej, naczynkowej, jako ochrona przed promieniowaniem UV i IR w trakcie ekspozycji na słońce.

Działanie jakie obiecuje producent:
  • ogranicza negatywne skutki działania promieniowania podczerwonego IR
  • zapewnia skuteczną i długotrwałą ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB
  • zmniejsza skłonność do podrażnień
  • wspomaga regenerację naskórka
  • zwiększa biosyntezę kolagenu, dzięki temu chroni skórę przed fotostarzeniem i starzeniem termicznym.
Krem jest wodoodporny, fotostabilny i hypoalergiczny.


Czy u mnie się sprawdził?

Po zastosowaniu twarz staje się bledsza, krem nie jest transparentny, ma lekko biały kolor. Zostawia na skórze delikatnie lepką warstwę. Ma bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach. Dobrze się wyciska z odkręcanej tubki. Co do samego działania to mam wrażenie, że jest ono odczuwalne. Nie jest to spektakularna zmiana, ale wydaje mi się, że krem łagodzi zaczerwienienia. Podczas ostatnich słonecznych dni stosowałam go przed wyjściem na słońce i kontrolowałam efekty co jakiś czas. Skóra nadal była zaczerwieniona jednak nie w takim stopniu jak to miało miejsce wcześniej. Ale czy produkt jest wart swojej ceny? Za 40g trzeba zapłacić 46 zł.

Poniżej skład produktu.


Czy któraś z Was miała kontakt z tymi produktami? Jakie są wasze opinie?

sobota, 14 maja 2016

Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom Ziaja - opinia

Witajcie!

O serii Liście Manuka firmy Ziaja , którą bardzo lubię pisałam już TUTAJ. Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do lektury :) Dzisiaj mam dla Was recenzję kolejnego produktu z tej linii, a mianowicie - pasty do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom.


Kosmetyk jest w tubce, którą wygodnie można postawić. Łatwe otwieranie - wystarczy otworzyć wieczko i wycisnąć produkt.
Stosowanie : Pastę należy wycisnąć na dłonie i umyć twarz przy użyciu wody i tyle. Bardzo prosta aplikacja.


Produkt, jak sama nazwa wskazuje, ma konsystencję pasty :) Jest ona dość rzadka, ale nie lejącą i można w niej wyczuć bardzo drobne ziarenka. W zapachu jest bardzo przyjemna, nie przytłaczająca - dokładnie taki sam zapach jak w reszcie serii.
Na zdjęciu poniżej widać jak wygląda produkt po wyciśnięciu z tubki i  rozprowadzeniu na dłoni.


Po zastosowaniu skóra jest oczyszczona, co da się odczuć :) Pasta reguluje też wydzielanie sebum i widocznie matuje. Mam często z tym problem szczególnie w strefie T i sprawdziła się pod tym względem bardzo dobrze. Jedynie na nosie skóra po dłuższej chwili znowu zaczęła się delikatnie błyszczeć. 
W dotyku skóra jest miękka, delikatna. Cera wydaje się świeższa. Mam wrażenie, że także wpływa na pory - po zastosowaniu stały się jakby mniejsze. Jedynym minusem jaki zauważyłam jest to, że przez swoją ziarnistą strukturę nie nadaje się do cery wrażliwej. Od razu po zmyciu twarz robi się czerwona, ale dzieje się tak oczywiście przy każdym tego typu pocieraniu skóry wrażliwej, więc to nie wada produktu :)

Na koniec jeszcze skład produktu.


Mi z tym produktem się bardzo dobrze współpracuje. Bardzo lubię całą tą serię i jestem zadowolona z tego zakupu.

Znacie tą pastę? Używacie? Czekam na Wasze opinie w komentarzach. Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami :)

Pozdrawiam.

niedziela, 1 maja 2016

Nowości Bioderma!

Bioderma prowadzi bardzo fajny program lojalnościowy dla swoich klientów. Trzeba udzielać się na stronie, wykonywać zadania, dodawać swoje zakupione produkty, a możemy zyskać kolejne :) Bardzo fajna stronka, polecam. Ja zaczęłam i od razu się wkręciłam. Dużo ciekawych rzeczy można się tam dowiedzieć, poznać nowych ludzi. Dla mnie to naprawdę bardzo fajna społeczność. Chętnych zapraszam tutaj KLIK :)

W kwietniu jedno z zadań polegało na zapisaniu się do testów nowości - kto pierwszy ten lepszy. Pula nagród ograniczona i wynosiła 60 sztuk (3 produkty po 20 sztuk każdy). Do wyboru były:

"Premierowe nowości BIODERMA 2016 z linii HYDRABIO!
Kremy, dopasowane do potrzeb skóry odwodnionej.

Hydrabio Perfecteur SPF 30
Krem nawilżający, wygładzający i rozświetlający skórę


Hydrabio Gel-Crème
Krem nawilżający o lekkiej konsystencji


Hydrabio Crème
Krem nawilżający o bogatej konsystencji"

Od razu pomyślałam o Hydrabio Perfecteur SPF30. Spodobał mi się i po opisie (który jest na stronie) i po o ogólnym wyglądzie. Upatrzyłam sobie i chciałam, żeby był mój. Niestety trochę za późno. Chyba nie tylko mi wpadł w oko. Do wyboru miałam tylko Hydrabio Gel-Creme i Hydrabio Creme. Z racji tego, że obie z siostrą mamy tam konta - jedna wybrała jeden, a druga drugi. W ten sposób obie miałyśmy okazję do testowania dwóch nowości od Biodermy.



Kremiki przyszły bardzo szybko. Myślałam, że dużo dłużej będę na nie czekać z tego względu, że Bioderma ma dużo zamówień ciągle. Używałam oby dwóch kremów i chciałabym się z Wami podzielić swoją opinią.


Hydrabio Gel-Creme



Z tych dwóch to zdecydowanie mój faworyt. Konsystencja lekka, delikatna i przyjemna, lekko żelowa i lepka. Mimo to nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy. Szybko się wchłania, dobrze nawilża. Skóra po nim staje się delikatniejsza, bardziej jedwabista i wygładzona. Produkt hipoalergiczny, na delikatny świeży zapach. Jest przeznaczony do skóry wrażliwej, normalnej i mieszanej. Nie uczula, ani nie wywołuje podrażnień. Osobom ze skóra wrażliwą spokojnie mogę go polecić.
Opakowanie z pompką bardzo uroczo wygląda. Spodobało mi się to w nim, bo wygodnie się dozuje. Jednak po kilkukrotnym użyciu pompka się zacinała. Zastanawia mnie jak będzie to dalej funkcjonować, szczególnie kiedy zostanie resztka na dnie.

Skład na zdjęciu poniżej.
 

Hydrabio Creme






Drugi z produktów ma wyraźnie bogatszą i kremową konsystencję. Nie jest taki leciutki jak ten opisany powyżej. Również bardzo dobrze nawilża skórę. Zapach bardzo delikatny, przyjemny. Przeznaczony jest do skóry wrażliwej, suchej i bardzo suchej. Jest hipoalergiczny, dobrze tolerowany przez skórę, nie wywołuje podrażnień.

Opakowanie w tym przypadku również bardzo ciekawe i odróżniające się od innych. Wygląda jak słoiczek i słoiczku. Daje bardzo fajny, elegancki efekt kiedy stoi na półce w łazience. Odkręcane wieczko jest wygodne w użyciu, a miękki plastikowy pojemniczek zapobiega przed pęknięciem w razie upadku.

Na koniec jeszcze skład produktu.


Jest tu ktoś kto również się dostał i testował razem ze mną? Podzielcie się opinią. Znacie produkty marki Bioderma?
Czekam na wasze komentarze. Pozdrawiam i życzę udanej majówki wszystkim :)

sobota, 9 kwietnia 2016

Unboxing Pierre Rene i Garnier

Witajcie! 

Chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić tym co do mnie dotarło w ostatnim czasie. To bardzo miłe uczucie odbierać list lub paczkę zaadresowana na nas. Zawsze jestem bardzo podekscytowana i nie mogę sie doczekać,żeby otworzyć i sprawdzić co jest w środku.


Pierwsza rzecz, którą chciałabym się pochwalić to produkt firmy Pierre Rene - Palette Match System. Dostałam paletkę oraz 6 wybranych przeze mnie kolorów cieni. Paczuszkę otrzymałam dzięki #TestMeToo jako jedna z 1000 testerek. Cala paletka prezentuje się profesjonalnie. Jest to paletka magnetyczna i sama mogę zdecydować, który cień i w którym miejscu chcę włożyć. Łatwo się je wymienia, dzięki temu,że paletka posiada miękki spód - wystarczy je lekko wypchnąć. Co do samego sklepu internetowego mam jedno zastrzeżenie. Mianowicie, po zakupie, wysłaniu,a nawet dostarczeniu status zamówienie to 'przygotowanie do wysyłki'. Sklep nie wysłał do mnie żadnej informacji o wysyłce i przekazaniu przesyłki firmie kurierskiej. Plusem jednak jest to,że przesyłka była u mnie już około południa w drugi dzień roboczy od momentu złożenia zamówienia.

#PierreReneTestMeToo #TestMeToo


Na powyższym zdjęciu widoczna jest sama paletka, bez cieni. Tylko zastanawia mnie jedna rzecz. Na filmikach w internecie, na zdjęciach widziałam paletkę na 6 cieni jako paletkę z sześcioma małymi okienkami. A taka jak na zdjęciu to paletka na róż. Czy się mylę? Zamawiała któraś z was coś z ich sklepu internetowego? Napisałam maila i czekam na odpowiedź. Po wyjaśnieniu sprawy napiszę sprostowanie. Może komuś przyda się ta informacja, gdy będzie miał podobną sytuację.


W kolejnej paczce znalazłam innowacyjny antyperspirant Garnier Neo Dry-Mist. Mam okazję go testować dzięki #ofeminin.pl. Wizualnie robi naprawdę dobre wrażenie. To kółeczko u góry mnie zainteresowało. Ciekawa byłam jaką pełni funkcję. Chciałam się także dowiedzieć o co chodzi z tą formułą suchej mgiełki. Dlatego zgłosiłam się do testów i udało się! ;)

Oba produkty przetestuję dokładnie i napiszę recenzje, gdyż na razie na ich temat niewiele mogę powiedzieć. Po dłuższym użytkowaniu wyrobię sobie o nich zdanie.

Któraś z was też może testuje to samo? Ciekawa jestem waszych opinii. Szczególnie jeśli ktoś posiada powyższą paletkę to chętnie poznam wasze zdanie.

Pozdrawiam


~Oli

EDIT: Otrzymałam odpowiedź w sprawie paletki. Zamówienie zrealizowane prawidłowo. Taka właśnie miała być. W środku mieszczą się 3 cienie w górnej linii i 3 w dolnej. ;)

piątek, 1 kwietnia 2016

Piękne włosy na dłużej? Jak to zrobić?

Hej wszystkim!


Ostatnio coraz częściej jestem w biegu i nie mam na nic czasu w ciągu dnia. Albo zwyczajnie nie chce mi się wstawać i wolę dłużej poleżeć sobie w łóżku rano. Włosy staram się myć rano przed wyjściem, bo wczorajsze są takie oklapnięte, płaskie i bez życia. Może to i dziwnie zabrzmi, ale dla mnie są one po prostu niewygodne. Niekoniecznie wyglądają bardzo źle, ale ja się w nich źle czuję. Pewnie nie raz miałyście taką sytuację, że czasu mało a włosy jakoś trzeba doprowadzić do ładu. A gdzie tu czas na mycie, suszenie? Nie wspominając już o stosowaniu odżywek, masek, które nakłada się na kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut. Na brak czasu (w tym wypadku) jest lekarstwo. Suchy szampon! Co? Jak to brzmi? Zauważyłam, że większość mężczyzn reaguje na to śmiechem. Bo jak to? Szampon na sucho? Przecież to się musi pienić,potrzeba wody. To jak? Sucha woda? Oj panowie... To taka magiczna sztuczka.

Przedstawiam wam dziś dwa moje sposoby na przedłużenie świeżości włosów. Są to produkty na sytuacje awaryjne, kiedy czas nagli i wszystko robimy w biegu.

Taki mój mały duecik.

1. SUCHY SZAMPON SYOSS ANTI-GREASE dla szybko przetłuszczających się włosów

Stworzony został przy udziale oraz testowany przez fryzjerów. Dzięki niemu dostajemy dodatkowy jeden dzień komfortu świeżych włosów bez konieczności ich mycia. Wystarczy potrząsnać pojemnik, spryskać włosy i wyczesać dokładnie by nie zostały widoczne ślady na nich. Można także strumieniem suszarki usunąć pozostałości szamponu.

Skład widoczny na zdjęciu.

 Opinia
Bardzo wygodny sposób aplikacji. Wystarczy jedynie potrząsnąć przed każdym naciśnięciem dozownika, spryskać włosy i dobrze rozczesać. Od razu włosy wyglądają na świeże. Dzięki temu można zaoszczędzić wiele czasu. Dodatkowo produkt posiada bardzo przyjemny zapach, który zostaje na dłużej na włosach. Co ważne, nie zostawia raczej jasnych plam na włosach, więc nie trzeba wiele z nich wyczesywać. Nie rzuca się dzięki temu w oczy. Dyskretnie możemy ukryć swoje lenistwo w myciu włosów ;) Opakowanie jest zgrabne, poręczne. Produkt średnio wydajny. 200 ml kupione na promocji za 6,99. Niby nie majątek, ale znam opcję bardziej ekonomiczną, o której można przeczytać poniżej.






2. Puder łagodzący NIVEA BABY


Opinia
Sposób używania pudru dla niemowląt jako suchego szamponu jest na pewno znany nie jednej z Was. Produkt wzbogacony tlenkiem cynku i pielęgnującym olejkiem migdałowych, co myślę, że nie jest jego minusem ;)

Największą zaletą tego pudru jest jego niesamowita wydajność. Mam go od dłuugiego czasu, zdarza mi się go używać czasem raz na tydzień lub na dwa tygodnie. Różnie to bywa. A w opakowaniu nadal ciągle jest. Mam wrażenie jakby się nie kończył. Opakowanie 100g kupione poniżej 10zł, to o wiele tańsza opcja niż Syoss. Co do aplikacji, to na pewno jest bardziej uciążliwa niż spray. Czasami zdarza mi się trochę za dużo przesypać. Nie da się precyzyjnie ocenić ilości pudru. Przez to włosy są lekko jaśniejsze u nasady niż na końcach, ale myślę, że to jest kwestia wprawy i przyłożenia do tego więcej uwagi oraz cierpliwości. Puder wystarczy nałożyć na włosy, nadmiar oczywiście wytrzepać i wyczesać z włosów. Zapach neutralny, ale to oczywiście ze względu na przeznaczenie i nie ma co negować na to firmy Nivea.



Gdybym miała jednak wybierać z tych dwóch produktów to ze względu na wygodę lepiej wypada Syoss. Dodatkowy plus za zapach. Wydajność jednak o wiele lepszą ma produkt Nivea. Do wyboru co kto lubi ;) Właściwie to ciężko porównać, gdyż puder Nivea ma inne przeznaczenie, więc z racji tego nie posiada takich właściwości jak suchy szampon. Myślę jednak, że jeśli to produkt dla niemowląt to jest dla naszej skóry łagodniejszy.


Oczywiście nie zapominajmy, że to tylko sposób "na chwilę", nie stosujmy tego jako zamiennik zwykłego szamponu. Ale jedynie jako naszego pomocnika. Zawsze mam w swojej kosmetyczce gdyby był mi
potrzebny. W końcu lepiej coś mieć niż nie ;) Czytałam o różnych sposobach na suchy szampon domowej roboty, coś o mące ziemniaczanej, że jest taka świetna, że kakao dobrze przyciemnia kolor, ale trochę bym się obawiała eksperymentować aż tak. Macie sprawdzone swoje sposoby? Coś polecacie co warto sprawdzić? Bo mnie trochę przeraża myśl chodzenia z mąką ziemniaczaną we włosach ;)

Czekam na komentarze.

Pozdrawiam.


~Oli
 


sobota, 12 marca 2016

Brzoskwiniowa rozkosz od Le Petit Marseillais





Witajcie Kochani!

Dziś chciałabym się z Wami podzielić moim małym odkryciem. Przeważnie jestem wierna jednej marce żeli pod prysznic, ale tym razem przechodząc obok jednej z półek coś mnie zatrzymało. Moją uwagę zwróciły żele pod prysznic firmy Le Petit Marseillais. Rzuciły mi się w oczy opakowania - takie proste, zwyczajne i niepozorne. A jakoś mają coś w sobie. Przyciągaj mnie do siebie tą prostotą. Na rynku występują one w wielu przeróżnych kompozycjach zapachowych, które mają kojarzyć się z prowansalskim i śródziemnomorskim charakterem. Mamy m. in. produkty o zapachu Kwiatu Pomarańczy, Mleczka Migdałowego lub Waniliowego, Miodu Lawendowego, Moreli i Orzecha... Można by tak wymieniać. Ja skusiłam się na żel pod prysznic o zapachu Białej Brzoskwini i Nektarynki.




Podczas pierwszego użycia moją uwagę zwróciło opakowanie. Jest bardzo poręczne, inne niż wszystkie. Można je bez problemu postawić, nie przewraca się, a także nie zajmuje dużo miejsca. Klapka na górze opakowania okazuje się bardzo praktyczna, łatwo się ją otwiera i zamyka. jak widać na zdjęciu, ładnie wtapia się ona w całe opakowanie.
Żel jest średniej gęstości, tworzy obfitą pianę nawet bez użycia gąbki. Nie jest zbyt rzadki, ani zbyt gęsty przez co przyjemnie się go nakłada. Podczas kąpieli uwalnia od swój aromatyczny i rześki owocowy zapach. Daję mi uczucie zrelaksowania i orzeźwienia. Niestety jego minusem jest działanie na skórę. Mianowicie, nie nawilża jej wystarczająco jak bym tego oczekiwała. Można powiedzieć, że efekt nawilżenia jest neutralny, gdyż ani widocznie nie odżywia i nawilża skóry, ani jej przesusza. Stosowałam wcześniej żele, po których skóra była miękka, aksamitna i od razu widocznie nawilżona przez co czuję się rozczarowana. Oczekiwałam lepszych efektów pod tym względem od tej firmy.
Co do samego zapachu, to nie jest wyczuwalny na skórze po kąpieli,a  szkoda, bo myślę, że byłoby to bardzo miłe uczucie.


Wydajność tego produkty jest średnia. Troszkę ciężko go się dozuje. Próbując wylać trochę na dłonie, często wylewa mi się za dużo. Może opakowanie z pompką byłoby lepszym rozwiązaniem? Chociaż.. utraciłoby wtedy swój delikatny i prosty kształt, który mnie tak uwiódł.
Żele występują w dwóch wersjach na rynku : 250ml i 400ml. Małym minusem jest cena, która przewyższa konkurencyjne produkty.

Moje ogólne wrażenie jest dobre. Brakuje mi bardzo tego efektu nawilżenia, który jest dla mnie dość ważnym elementem przy wyborze żelu pod prysznic. Być może spróbuję jeszcze innej wersji, by porównać działanie. Polecacie jakąś? A może ktoś testował tą. Jak wrażenia? Podzielcie się.

Czekam na wszelkie opinie i komentarze ;)



Pozdrawiam,

~Oli

wtorek, 9 lutego 2016

Ekspresowa regeneracja włosów z GLISS KUR - magiczna mgiełka?

Witajcie!

Za oknem pogoda zmienna, raz słońce, raz deszcz, a do tego ten wiatr brrr.. Nie sprzyja to naszemu zdrowiu. Sama się o tym przekonałam niestety, bo i mnie przeziębienie złapało. Taka pogoda także nie jest dobra dla naszych włosów. Zawsze kiedy wychodzę w taka pogodę każde pasmo włosów jest z inne strony niż było przed wyjściem. To bardzo uciążliwe. Do tego przy lekko wilgotnym powietrzu włosy się puszą. Dodając do tego ten nieznośny wiatr możemy otrzymać niezłe dzieło sztuki na głowie. Szkoda, że nieporządane ;)  Jak sobie z tym radzić? Jest wiele reklam produktów, które kuszą swą jakością świetnymi rezultatami jak po wyjściu od fryzjery, które utrzymują się cały dzień bez względu na warunki atmosferyczne. Ale czy faktycznie to ma miejsce?

Dzisiaj chciałabym przedstawić produkt, który już od dłuuuugiego czasu gości w mojej kosmetyczce. Jest to Ekspresowa odżywka w spray'u od Schwarzkopf.


Na zdjęciu widoczne są dwie wersje: ULTIMATE OIL ELIXIR (złota) i ULTIMATE REPAIR (czarna)

Ekspresowa odżywka regeneracyjna GLISS KUR ULTIMATE OIL ELIXIR do wlosów zniszczonych, przesuszonych.
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Cetrimonium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene,Phenoxyethanol, Coumarin, Potassium Sorbate, CI 15985, CI47005

Przeznaczona jest do stosowania na mokre, jak również na suche włosy. Zawiera odżywczy eliksir z olejkiem oraz kompleks z płynna keratyną. Dzięki temu odżywka uzupełnia pęknięcia i pomaga w rozczesywaniu. Dodatkowo odżywia oraz zmniejsza ich łamliwość


Ekspresowa odżywka regeneracyjna GLISS KUR ULTIMATE REPAIR do włosów bardzo zniszczonych i suchych.
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Polyquaternium-16, Cetrimonium Chloride, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, CI 19140, CI 17200

Można stosować na wilgotne lub suche włosy. Zawarta jest w niej formuła z potrójnie skoncentrowanym kompleksem z keratyną, dzięki czemu regeneruje uszkodzenia oraz uzupełnia poziom keratyny. Powoduje łatwiejsze rozczesywanie oraz rekonstrukcję włosa, a także zwiększa jego odporność.

Stosowałam tylko te dwie wersje chociaż wiem, ze jest ich więcej. Zawsze stosuję po myciu, na wilgotne włosy. Bardzo pomagają przy rozczesywaniu, dzięki temu mniej się one plączą, ciągną. Na moich włosach ani jedna ani druga nie robi jakiegoś spektakularnego efektu. Można zauważyć jednak w wyglądzie lekką poprawę. Stają się jakby bardziej odżywione, nawilżone. Szczególnie wersja z olejkami dobrze wpływa na moje włosy.
Bardzo lubię produkty w spray'u do włosów. Bardzo to ułatwia aplikację, a także oszczędza wiele czasu, gdyż nie trzeba ich spłukiwać. Opakowanie również jest plusem. Wygląda na luksusowe, co sprawia, że mamy wrażenie, że produkt jest wart swojej ceny i naszego zainteresowania. Co do ceny to również uważam to za atut. Produkt można spotkać nawet za ok. 10zł. Nie narusza to zbyt mocno budżetu a do tego odżywka jest naprawdę bardzo wydajna. Kolejną sprawą jest zapach. Dla mnie nieziemski... Do tego utrzymuje się na włosach przez dłuższy czas. Uwielbiam go i chyba to kolejny powód, z jakiego nie potrafię się z nią rozstać. Produkt nie skleja włosów, nie oblepia ich, szybko się wchłania i pozostawia miękkie i lśniące.

Ciekawa jestem co do efektów stosowania na suche włosy.. Ktoś używa w ten sposób? Warto? Jakie daje efekty?

Czekam na opinie w komentarzach ;)

Może inne wersje są warte polecenia? Chętnie poznam wasze zdanie



~Oli

piątek, 29 stycznia 2016

Liście Manuka - czy to dobra seria Ziai?

Witajcie Kochani! 

Styczeń już powoli dobiega końca, a tu żadnych nowych postów. W ostatnim czasie byłam taka zakręcona, że niestety nie było czasu, żeby napisać coś konkretnego i z sensem. Na szczęście teraz zrobiło się u mnie trochę luźniej i już wracam. Z nową siła, energią oraz nowymi kosmetykami i testami w Nowym Roku ;)

Dzisiaj przychodzę do Was z moim przypadkowym zakupem. Mianowicie jest to seria Liście Manuka firmy Ziaja. Od samego początku kiedy usłyszałam o tych produktach byłam nimi zainteresowana. Pomyślałam, że kupię, ale jakoś nigdy nie było okazji. Podczas robienia świątecznych zakupów w grudniu natrafiłam na fajny zestaw i postanowiłam go wypróbować. Co sądzę na temat tych produktów? Zapraszam do lektury ;)


Żel myjący normalizujący na dzień/na noc

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocoanidopropyl Betaine, Cococ Glucoside, Zinc Coceth Sulfate, Glycerin, Panthenol, Allantoinm Lactobionic Acidm Propylene Lycol, Leptosperumum Scoparium Leaf Extract, Cocamide DEA, Sodium Cloride, PEG-7 Glyceryl Cocate, Sodium Benzoate, Parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citric Acid.

Żel, jak widać na zdjęciu, jest w opakowaniu z pompką, co uważam za duży plus. Bardzo to ułatwia aplikację, używanie staje się o wiele wygodniejsze. Po zastosowaniu czuć delikatny efekt ściągający, skóra nie błyszczy się (co przy mojej cerze mieszanej jest bardzo trudne do osiągnięcia). Twarz jest oczyszczona w delikatny sposób. Żel nadaje się do skóry wrażliwej, nie powoduje zaczerwienia na twarzy. Stosowanie pomaga w łagodzeniu podrażnień oraz różnych wyprysków, a także przyspiesza ich gojenie. Po zastosowaniu skóra staje się miękka i oczyszczona, przygotowana na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. W moim przypadku stosowanie średnio raz na 3 dni wystarcza.

Tonik zwężający pory na dzień/na noc

Skład: Skład: Aqua (Water), Glycerin, Panthenol, Propylene Glycol, Gluconate, Lactobionic Acid, Mandelic Acid, Leptospermum Scoparium Leaf Extract, Polysorbate 20, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Forma aplikacji nie do końca przypadła mi do gustu - buteleczka z atomizerem pokazana na zdjęciu. Spryskując wacik tonikiem spora część się po prostu ulatnia i pryska dookoła. Moim zdaniem to minus tego produktu, ale uważam, że chyba jedyny ;) Przejdę zatem do zalet. Produkt w doskonały sposób przywraca równowagę i świeżość skórze, twarz wydaje się czysta i pielęgnowana. Ekstrakt z liści Manuka zawarty w produktach tej serii ma za zadanie działanie antybakteryjne. Uważam, że doskonale sprawdza się to w tym toniku. Staram się stosować dwa razy lub chociaż raz dziennie. Bardzo pomaga to mojej skórze w zwalczaniu niedoskonałości. Tonik przyspiesza gojenie się zaczerwienionych miejsc oraz wyprysków, a także łagodzi powstawanie nowych. Skóra po zastosowaniu nie błyszczy się przez długi czas, co uważam za HIT i wspaniałą zaletę tego produktu, gdyż zawsze był to mój problem. Stosowałam produkty, których producent zapewniał efekt matowania, lecz w praktyce szybko powracało to do poprzedniego stanu. Tonik Liście Manuka jest zupełnie inny. Ma działać i działa. Za to jeszcze bardziej lubię Ziaję ;) Co do działania na rozszerzone pory to nie do końca się zgadzam, gdyż nie zauważyłam u siebie drastycznej zmiany w tej kwestii. Produkt ten posiada takie właściwości, że jestem w stanie wybaczyć to jedno niedopatrzenie ;) Jak najbardziej polecam szczególnie z dwóch względów, ponieważ:
 * łagodzi zmiany trądzikowe
* sprawia, że skóra przestaje się błyszczeć i to na dłuuugo


Znacie już tą serie? Może podpowiecie, który z produktów warto jeszcze przetestować?

Czekam na komentarze ;) 
Pozdrawiam,

~Oli 

środa, 6 stycznia 2016

Sucha skóra zimą? Czy tak musi być?

Witajcie Kochani!

Minął czas Świąt, czas lenistwa i tej szczególnej atmosfery rodzinnej i pysznego jedzonka :3
Noc Sylwestrowa również za nami. Mam nadzieję, że każdy spędził ją w wyborowym towarzystwie ;) Czekam na wiadomości co robiliście, chętnie poczytam.

Za oknami pojawił się śnieżny, biały puch. Nadeszły mroźne zimowe dni. Przyjemnie tak siedzieć w ciepłym domku i patrzeć przez okno na zasypane chodniki. Szczególnie pięknie wyglądają w blasku lamp ulicznych jak płatki śniegu się iskrzą. Tylko podczas jednej pory roku możemy zaobserwować spadające z nieba lekkie płatki, które wyglądają tak magicznie.

Niestety tym pięknym zjawiskom towarzyszą także niskie temperatury, których nie lubią nasze dłonie, twarz jak również włosy. Dłoniom możemy pomóc poprzez specjalistyczne kremy ochronne. Często zmieniam kremy poszukując tego swojego idealnego. Wypróbowałam ich już naprawdę dużo. Przedstawię kilka, które ostatnio wpadły w moje ręce.






1. Ziaja, krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea

Skład: Aqua (Water), Praffinum Liquidum (Mineral Oil), Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cera Microcristallina (Microcrystalline Wax), Paraffin, Dimethicone, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Hydrolyzed Keratin, Sodium Acrylate/ Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Stearid Acid, Sodium Polyacrylate, Xhanthan Gum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparabel, Propylene Glycol, Parfum (Fragrance), Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin.

Informacja od producenta : nawilża, chroni, wzmacnia



Konsystencja delikatna, gładka. Krem jest rzadki, ale nie lejący, co ułatwia aplikacje. Posiada on bardzo przyjemny zapach. Uwielbiam go, bardzo mi przypadł do gustu. Daje uczucie nawilżenia i jedwabiście gładkiej skóry. Produkt jest bardzo wydajny oraz szybko się wchłania. Jego kolejną zaletą jest naprawdę niska cena. Można go nabyć za ok. 4 zł lub nawet mniej. Co do wad to uważam, że nie jest odpowiedni na zimę gdyż dostatecznie nie zabezpiecza skóry przed wysychaniem, ale na co dzień jak najbardziej godny polecenia. Poręczne miękkie opakowanie na pewno zmieści się w każdej torebce ;)

2.Vitea, krem do rąk regenerujący kozie mleko

Skład : Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Petrolatum, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Phenoxyethanol, Glycerin, Ceteareth-20, Parfum (Fragrance), Carbomer, Ethylhexylglycerin, Panthenol, Polysorbate 20, Sodium Hydroxide, Hydrolized Milk Protein, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopheryl Acetate, Coumarin, Tocopherol, Linoleic Acid, DMDM Hyantoin, Retinyl Palmitate



Krem poleciła mi koleżanka. Kosztował ok. 4 zł, więc stwierdziłam, że spróbuje. Nie zawiodłam się i kupiłam kolejne opakowanie. Doskonale nawilża, szybko się wchłania. Przeznaczony jest dla suchy suchej i szorstkiej, narażonej na częsty kontakt z detergentami i chlorowaną wodą oraz wrażliwej na wiatr, mróz i zmiany temperatury. U mnie się sprawdził i zregenerował moją skórę. Zawartość koziego mleka wpłynęła na odżywienie i nawilżenie dłoni. D-panthenol (prowitamina B5) chroni skórę oraz doskonale łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia. Produkt działa odżywiająco, regenerująco, a także wzmacnia, nawilża i łagodzi podrażnioną skórę. To świetny produkt, do którego często wracam szczególnie gdy dłonie potrzebują odżywienia i regeneracji. Na pewno kupię jeszcze nie raz.

3. Neutrogena Formuła Norweska, krem do rąk bezzapachowy

Skład: Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Palmitic Acid, Sodium Cetearyl Sulfate, Dilauryl Thiodipropionate, Sodium Sulfate, Methylparabem, Propylparaben


Krem został zakupiony wręcz w rozpaczy. Moje dłonie potrzebowały silnej regeneracji. Podążając za reklamami uznałam, że ten produkt sprawdzi się idealnie. Nic bardziej mylnego niestety. Jestem nim bardzo rozczarowana. Przez wysoką zawartości gliceryny krem jest bardzo gęsty, lepki, ma nieprzyjemną konsystencję, bardzo wolno się wchłania i zostawia na dłoniach klejącą warstwę. Nie zdaje egzaminu, nie nawilża i regeneruję tak jak zapewnia producent. Przez swoją konsystencję nie jest również zbyt wydajny, gdyż gęstego kremu zużywamy więcej, by rozprowadzić go po całych dłoniach. Zapach jak dla mnie neutralny, glicerynowy - nie przekonuje ani nie odrzuca. W moich oczach jest zdecydowanie przereklamowany. Skoro nie sprawdza się w naszych warunkach klimatycznych to nie sądzę, że sprawdza się w Norwegii jak to sugeruje producent na opakowaniu oraz w reklamie. Nie planuję jego zakupu w przyszłości.

cena: ok. 10 zł

4. Alantan dermoline, krem ochronny półtłusty z witaminami A + E

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Octyldodecanol, Cetyl Palmitate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Panthenol, Propylenie Glycol, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Polysorbate 60, Cyclopentasiloxane,, PEG-8, Dimethicone, Allatoin, Dimethicone Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Ethylparaben, Methylparaben, Propylparaben, Retinyl Palmitate, Citric Acid

Produkt zakupiony w aptece. Doradziła mi go pani farmaceutka. Potrzebowałam czegoś na te mroźne dni, kiedy skóra dłoni szczególnie jest narażona na podrażnienia, przesuszenia i pękanie. Stosuję od kilku dni i widzę poprawę. Jestem na razie bardzo zadowolona. Krem nie jest zbyt tłusty, dobrze się go rozprowadza, w miarę szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze. Dodatkowym jego atutem jest to, że nadaje się nie tylko do skóry dłoni, lecz także do twarzy, łokci, stóp. Polecany ogólnie do całego ciała. Przeznaczony jest dla niemowląt dzieci i dorosłych, co świadczy o jego delikatnej i łagodnej formule. Alantoina i witamina A przyspieszają regenerację naskórka. Witamina E łagodzi podrażnienia, a D-panthenol zapewnia elastyczność skóry. Polecany jest szczególnie w nadmiernym rogowaceniu skóry. Produkt uzyskał pozytywną opinię "Centrum Zdrowia Dziecka", więc potwierdza to jego łagodność. Nie zawiera kompozycji zapachowych ani barwników, co w dermokosmetykach jest bardzo ważne. Bardzo dobrze sprawdza się zimą jako krem do dłoni suchych i potrzebujących ukojenia. Polecam osobom, które zmagają się z podobnym problemem. Jestem z niego zadowolona i jeśli zajdzie taka potrzeba to kupię ponownie.

Cena:  ok.10 zł


Mój ranking powyższych produktów:

MIEJSCE 1
Największym hitem dla mnie jest pozycja 4 (Alantan dermoline, krem ochronny półtłusty z witaminami A + E), jestem na razie oczarowana i zachwycona jego działaniem oraz formułą. Uważam, że to nie są duże pieniądze za produkt o tak wysokiej jakości.
MIEJSCE 2
Na drugim miejscu stawiam numer 2 (Vitea, krem do rąk regenerujący kozie mleko). Będę na pewno do niego wracać nie raz. Uważam go za bardzo dobry produkt  godny polecenia, do codziennej pielęgnacji oraz do małych zadań specjalnych, lekko podrażnionej i suchej skóry.
MIEJSCE 3
Tutaj ląduje numer 1 (Ziaja, krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea). Jest to krem idealny do stosowania na co dzień, lecz nie sprawdza się w regeneracji wysuszonej skóry, nie łagodzi podrażnień. Jako zimowa pielęgnacja jednak musi ustąpić miejsca innym.
MIEJSCE 4
Krem, który mnie najbardziej rozczarował, czyli numer 3 (Neutrogena Formuła Norweska, krem do rąk bezzapachowy). Moim zdaniem to słaby krem do codziennej pielęgnacji jak również do regeneracji. Nie sprawdził się u mnie w żadnym z tych wariantów.

Gusta są oczywiście różne. W zależności od skóry mogą się pojawić różne efekty po zastosowaniu. Może macie jakieś swoje doświadczenia z podobnymi kremami? Chętnie posłucham wszelkich porad. Jakie znacie jeszcze ciekawe produkty do pielęgnacji dłoni podczas zimy?


~Oli

niedziela, 20 grudnia 2015

Mleczna maska do włosów Kallos - hit czy kit?

Witajcie!

Ostatnio trochę jestem zabiegana i mało czasu mam, żeby cokolwiek tu wstawiać. Postaram się to nadrobić jak najszybciej ;) Dziś mam dla Was moją opinię na temat maski do włosów firmy Kallos.

Sądzę, że sama firma jest doskonale znana przede wszystkim włosomaniaczkom, chociażby ze słyszenia ;) Oferują wiele produktów do włosów, a ja za ich wielką zaletę uważam wydajność oraz niską cenę.

O produkcie :

SKŁAD:  Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolyzed Milk Protein, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinon

ZAPACH początkowo bardzo przyjemny, trochę jak budyń waniliowy. Trochę mi przypomina zapachowe świeczki waniliowe. Nie mniej jednak, po dłuższym czasie trochę gorzej go znoszę. Kiedy nakładam maskę na dłuższy czas i ten zapach zostaje na moich dłoniach włosach staje się uciążliwy, w pewnych momentach nawet przyprawiający o mdłości.

KONSYSTENCJA - produkt nie jest lejący, ani zbyt gęsty, galaretkowaty. Uważam, że jest w sam raz. Idealnie się rozprowadza po włosach, aplikacja nie jest trudna, ani uciążliwa.

OPAKOWANIE jest zaletą tego produktu. Nie wyciska się go z tuby, tylko można włożyć rękę do środka i nabrać ile potrzeba. W razie konieczności również z powrotem umieścić nadmiar w środku. Wykorzystać można do końca, gdyż kształt opakowania umożliwia swobodne dostanie się do samego dna. Opakowanie jakie widoczne jest na zdjęciu (1 litr) jest niesamowicie wydajne. Stosuję od około pól roku, a pozostało mi jeszcze więcej niż połowa.

APLIKACJA jest prosta. Wystarczy nabrać odpowiednią ilość kosmetyku na dłoń i rozprowadzić po włosach. Ja staram się to robić przede wszystkim na końcówkach. Omijam skórę głowy, by zapobiec zbyt szybkiemu przetłuszczaniu się włosów. Maski używam najczęściej raz w tygodniu, czasem dwa. W zależności od tego kiedy czuję, że moje włosy jej potrzebują. Nakładam na 30 minut, do godziny.

EFEKT - włosy są o wiele gładsze w dotyku, bardziej miękkie, nawilżone. Nabierają blasku i są łatwe w rozczesywaniu. Dodatkowo zapach utrzymuje się dość długo, ale to czy jest to plus czy minus to jedynie kwestia gustu, czy polubimy zapach ;)

MOJA OPINIA
Maska z proteinami mleka Kallos sprawdziła (i sprawdza się nadal) doskonale na moich włosach. Nie obciąża, ani nie sprawia, że bardziej się puszą. Doskonale je wygładza, nadaje blasku i miękkości. Zawarte proteiny bardzo dobrze odżywiają włosy. Uważam, że kwestią sporną jest zapach, ale to każdy musi sprawdzić sam, co mu odpowiada. Jak dla mnie na krótko, albo raz na jakiś czas jest przyjemny, ale w nadmiarze zbyt mdły. Jak to mówią  - co za dużo to nie zdrowo ;) Odnosi się to również do częstotliwości i ilości stosowania maski, szczególnie na zawartość protein.

Podsumowując, jak najbardziej polecam wszystkim, którzy mają włosy suche, słabe, bez blasku i odżywienia. Sama będę próbować jeszcze innych masek Kallos. A Wy, macie jakieś ulubione? Które polecacie? Którą warto przetestować lub chcecie, żebym opisała na blogu?

Pozdrawiam i czekam na komentarze

~Oli

środa, 25 listopada 2015

Lakiery po paznokci LA LUXE - takie podobne, a jednak zupełnie inne

Witajcie! ;)

Dzisiaj chciałabym wam coś opowiedzieć o lakierach LA LUXE. Wspominałam o nich juz >>tutaj<<.

O marce:
LA LUXE PARIS to francuska marka kosmetyczna stworzona dla kobiet dynamicznych, ceniących luksus i znających obecne trendy. W ofercie można znaleźć kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy, ciała i dłoni, a także produkty do makijażu, które spełniają również role naprawcze i pielęgnacyjne.
Produkty LA LUXE PARIS nie zawierają parabenów, silikonów i sztucznych barwników,a ich bezpieczeństwo potwierdzają testy dermatologiczne. 
Misją marki jest dostarczanie wyjątkowych receptur wyróżniających się niezwykłym bogactwem składników aktywnych, w odpowiedzi na potrzebę produktów profesjonalnych z przeznaczeniem do codziennej pielęgnacji. Marka stawia sobie za cel podarowanie każdej kobiecie luksusu w przystępnej cenie, tak by w każdej chwili mogła czuć się piękna.

Zdecydowałam się na zakup lakierów, gdyż skusiły mnie mocno nasycone kolory i atrakcyjna cena. Wybrałam kolory : 919 i 948. Testowanie zaczęłam niemal natychmiast po powrocie ze sklepu. Pierwszy wpadł mi w ręce lakier różowy. Ma on intensywny kolor. Dzięki precyzyjnemu pędzelkowi zapewnia łatwe krycie. Dwie warstwy dają optymalny efekt na płytce paznokcia. Konsystencja ułatwia aplikację, lakier nie rozlewa się ani też nie jest za gęsty. Co do schnięcia to również nie mam zastrzeżeń. Byłam bardzo zadowolona, gdyż za lakier za tak niewielkie pieniądze utrzymywał się AŻ 6 DNI na paznokciach. Nie znałam osobiście tej marki wcześniej, nie miałam okazji testować ich produktów. Tym bardziej zostałam mile zaskoczona lakierem.
Uradowana, że trafiłam na taki wspaniały produkt postanowiłam sprawdzić również kolor niebieski na swoich paznokciach. I tu już czar prysł... Okazało się produkt produktowi nie równy. Lakier wydaje się "przeźroczysty", ma mały stopień krycia. Po 3 warstwach dopiero płytka została pokryta i powstał schludny efekt. Co do samego koloru to nie potrafię sprecyzować. W zależności od oświetlenia widać w nim odcienie niebieskiego, granatowego, a czasem również pojawiają się fioletowe tony. Lakier ten wysychał dłużej niż ten, o którym pisałam wcześniej. Spowodowane to jednak było przede wszystkim większą ilością warstw.

Podsumowując, początkowo byłam bardzo zadowolona z produktu tej firmy, lecz drugi produkt szybko sprowadził mnie na ziemię. Nie są to kosmetyki wysokiej jakości jak zapewnia producent. Chyba, że tylko ja trafiłam na taki egzemplarz. Czy kupię ponownie? Hmm.. nie sądze. Zraziłam się trochę i obawiałabym się, że będą to źle wydane pieniądze i znów trafię na podobny towar.

Miałyście jakieś przygody z tą firmą? Warto zainwestować i inne ich kosmetyki? Może któraś z was mnie jednak do tego przekona ;) Proszę o wszelkie propozycje w komentarzach


~Oli

sobota, 7 listopada 2015

Astor Quick&SHINE - testowanie

  Witajcie!

Dzisiaj mam dla was moja historię z lakierami #Astor.
Od wielu moich koleżanek słyszałam, że lubią mieć pomalowane paznokcie. Niestety jest pewna kwestia, która do tego zniechęca - trwałość lakierów. Spędzamy długi czas na malowaniu, czekaniu aż wyschną, uważamy wtedy, żeby tylko przypadkiem czegoś nie dotknąć (bo przecież niedługo wychodzimy i nie mamy już czasu na takie poprawki!). A jeśli tylko coś pójdzie nie tak, wzorek zostanie krzywo zrobiony, jednak kompozycja kolorów dobranych przez nas się nam nie spodoba to fatalnie. Trzeba zmywać, malować na nowo... a czasu to pochłania masę. Kolejnym problemem jest właśnie ten nieszczęsny czas, który można jakoś spożytkować, zrobić cokolwiek. A tak często musimy liczyć na pomoc drugiej osoby lub same kombinujemy jak coś złapać wyginając przy tym palce i ręce w każdą stronę. Z boku to często wygląda bardzo komicznie ;)
Ale spokojnie.. nie ma problemów nie do rozwiązania!

Znalazłam na to wszystko sposób. A dokładniej... to on znalazł mnie ;) Jak to możliwe? Wszystko dzięki stronie #wizaz.pl. Zalogowałam się, zgłosiłam się do testowania i mam! Oj jakie wielkie było moje zaskoczenie po dostaniu tego maila. O radości nie wspominając ;) Przyszła do mnie paczuszka i od razu zaczęłam testować.

Kolory, które dostałam to 302 Glass of Wine oraz 603 Happy Style

Od firmy:
Lakier do paznokci Quick & Shine inspiruje kobiety do wyrażania siebie. 30 żywych, nowoczesnych odcieni, zaprojektowanych przez Nelly Rodi.
  • równomierna aplikacja bez smug
  • pędzelek zapewnia nieskazitelną, gładką aplikację i wykończenie
  • wysycha szybko - w 45 sekund
  • błyszczący kolor i wykończenie
  • żywe odcienie
Kolor 302 (po lewej), kolor 603 (po prawej). Jakość zdjęcia nie powala, ale trzeba sobie jakoś radzić ;)
 Kolor 302 moim zdaniem jest idealnym odcieniem koloru bordowego. Klasyczny, idealny na co dzień i na wieczór, zmysłowy, elegancki. Takiego właśnie szukałam! Od pierwszej chwili mnie oczarował. Co do koloru 603 to poczułam się trochę rozczarowana. Myślałam, że kolor będzie lepszej jakości. Sama barwa nie jest najgorsza, lecz jest to lakier perłowy, z drobinkami, metalicznym połyskiem. Jeśli ktoś preferuje takie to sądzę, że produkt przypadnie mu do gustu.
Po odkręceniu moją uwagę zwrócił pędzelek. Jest szeroki, gruby, jego włoski są ścięte na kształt łuku. To sprawia, że aplikacja jest naprawdę wygodna. Po drugie, konsystencja lakieru - nie jest ani zbyt płynny ani zbyt gęsty. Doskonale się go nakłada i rozprowadza. Nie pozostawia smug, gdyż "zlewa się", łączy się idealnie na paznokciu, po przejechaniu pędzelkiem powierzchnia płytki staje się jednolita.
Jeśli chodzi o szybkie schnięcie to niestety już mam zastrzeżenia. Lakier nie wysycha w ciągu 45 sekund (sprawdzane ze stoperem ;)). Jednak w porównaniu do innych lakierów różnica jest widoczna. Jest to produkt szybkoschnący.  Myślę, że do całkowitego wyschnięcia potrzeba 1,5-2 min. To chyba nie tak dużo, prawda? ;)

Polecam jak najbardziej wszystkim zabieganym kobietom ;) Szczególnie kolor 302. Jako taką klasyczną elegancję, odskocznie od codzienności, mały luksus dla samej siebie. W końcu każda z nas ma prawo do tego by czuć się piękną ;)



środa, 4 listopada 2015

Nivea Care - opinia






Firma Nivea wypuściła na rynek krem Nivea Care. Nivea znana jest ze swojego uniwersalnego kremu Nivea Creme. Sama zawsze go mam przy sobie, gdyż doskonale nawilża. Dla mnie jest niesamowicie uniwersalny i niezasąpiony. Stosuję go nie tylko to skóry twarzy, ale również by nawilżyć spieczoną skórę ust (co szczególnie doskwiera mi zimą). Często używam go także do łokci bądź stóp.

Kremu Nivea Care używam od kilku miesięcy. Jest on bardzo wydajny, ma delikatną i lekką formułę. Skóra staje się momentalnie nawilżona, a produkt składa się błyskawicznie. Nie pozostawia lepkiej warstwy, wygładza skórę. Od pierwszego momentu byłam nim oczarowana. Za największy atut uważam tą specjalną formułę - bardzo lekką, delikatną a zarazem odżywiającą i nawilżającą. Zaletą jest także zapach - wyczuwalny, lecz nie przesadnie, bardzo przyjemny.

Od producenta:


Działanie

NIVEA® Care zapewnia intensywne i długotrwałe odżywienie bez uczucia lepkości. Wyjątkowa, lekka formuła z innowacyjnymi hydro-woskami łatwo rozprowadza się na skórze i szybko wchłania. Produkt przeznaczony do każdego rodzaju cery.

REZULTAT:
Skóra odżywiona, gładka i przyjemna w dotyku.


Macie jakieś doświadczenia z tym produktem? Jakie są wasze opinie? Czekam na komentarze ;)

wtorek, 27 października 2015

Nagrody od Rimmel

Po pewnym czasie oczekiwania już jest ze mną moje cudo, a mianowicie nagroda od Rimmel. 1 z test boxów trafił do mnie. Przyjechał kurier i wręczył mi pudełeczko.
Wszystko elegancko zapakowane, ułożone. Nie mam żadnych zastrzeżeń, ani co do wysyłki, ani do przebiegu konkursu. Wszystko dopięte na ostatni guzik.

W opakowaniu znajdują się:
* podkład MATCH PERFECTION, kolor 102 light nude, 30 ml
* tusz do rzęs SUPER CURLER, kolor 001 black
* 4x próbka podkładu MATCH PERFECTION, kolor 100 ivory, 1,5 ml

Podkład idealnie zlewa się z cerą, kolor dopasowuje się do naturalnego koloru twarzy. Po prostu rewelacja! Nie widać, że ma się go na sobie. Jednocześnie zapewnia wysokie krycie bez efektu maski. Pory stają się mniej widoczne, cera jak u porcelanowej laleczki, idealnie gładka i bez żadnych widocznych przebarwień. Polecam zdecydowanie!

Tusz zaskoczył mnie pozytywnie. Jest dodany jako 'niespodzianka'. Rzęsy stają się zwielokrotnione, zdecydowanie ciemniejsze, ale nadal delikatne i naturalne. Nie ma przesadzonego efektu, nie sklejają się od nadmiaru tuszu. Są rozdzielone, rozczesane i wydłużone. Co do efektów podkręcenia to mam pewne zastrzeżenia. Niestety na moich rzęsach nie widać tego. Ale pozostałe efekty jak dla mnie to rekompensują ;)
Chociaż myślę, że sama go bym nie zakupiła ponownie.