Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 maja 2016

Państwu dziękujemy - czyli produkty, których więcej już nie kupię

Witajcie :)

Większość postów, które wstawiam mają charakter pozytywny. Nie jest to ze względu na to, że ukrywam te złe cechy. Przeważnie trafiam na produkty dobre jakościowo, do których czasem wracam. To chyba jakiś wrodzony instynkt, bo zdarza mi się kupić coś, co widzę pierwszy raz na oczy, a jednak poczuję wewnętrznie taką chęć wypróbowania i produkt okazuje się jak najbardziej trafiony. Oczywiście nie jest tak zawsze. Są produkty, które kupuję z chęci przetestowania albo np. ze względu na to, że była świetna okazja. Przychodzę z taką rzeczą do domu i nie mogę się doczekać rozpakowania. Po pierwszym użyciu czeka już mnie niestety niespodzianka.. kolor nie taki, zapach nieznośny, a efektu nawet w małym stopniu nie ma takiego jak obiecywał producent. Pewnie nie raz zdarzyła Wam się taka sytuacja, prawda? Ja mam kilka rzeczy, na których naprawdę się zawiodłam. Jeśli interesuje Cię co to takiego to zapraszam dalej :)


1. Maskara Wonder'full Volume Colourist


Pewnie ten produkt nie jedną z was zdziwi, ale muszę stwierdzić, że dawno nie miałam tak beznadziejnego tuszu do rzęs... Od początku kiedy się tylko pojawił to byłam nim oczarowana. Taka innowacja.. Tusz farbujący rzęsy? Super! W końcu już nie będzie tych moich delikatnych, cieniutkich i jasnych rzęsek. Wyczekałam na jakąś promocję i dorwałam go w Hebe. Udało się! W końcu go mam. Następnego dnia rano użyłam go do malowania rzęs. Trochę od początku nie podobało mi się, że ma taką zwykłą szczoteczkę, a nie silikonową, ale pomyślałam : "Trudno, przyzwyczaję się. Dla tych spektakularnych efektów warto." Podczas malowania miałam pewne trudności z posługiwaniem się tą szczoteczką. Być może to ze względu na to, że nie mam z takimi do czynienia na co dzień. Dużego efektu na rzęsach po pomalowaniu nie zobaczyłam. Niby trochę przyciemnił rzęsy, rozdzielił, ale ani widocznie nie pogrubił, podkręcił a o wydłużeniu już nie wspominając. Dla mnie trochę słaby nawet jak do codziennego używania. Po kilku godzinach stało się coś co całkowicie go dla mnie skreśliło. Na rzęsach niewiele go zostało, a wszystko rozmyło się pod oczami... Wyglądało to okropnie - ciemne podkrążone oczy. Już dawno nie widziałam, żeby coś takiego się z tuszem działo. Dałam mu jednak kolejną szansę, gdyż stwierdziłam, że może to wina tego, że może było za ciepło. Niestety przy każdym użyciu efekt w ciągu dnia jest identyczny. Więcej na pewno nie kupię.

2. Eveline, Skoncentrowana odżywka do paznokci 8w1


Od kiedy naczytałam się informacji jak bardzo szkodliwy może być formaldehyd i odżywki z Eveline bardzo ostrożnie do nich podchodziłam. Wolałam coś innego niż produkty tej firmy. Chociaż koleżanki twierdziły, że używają i są zadowolone z efektów mnie to nadal nie przekonywało. Kiedyś rozmawiałam z kosmetyczką, która od wielu lat zajmuje się w salonie paznokciami. Powiedziała, że faktycznie ten składnik jest szkodliwy, ale tylko jeśli się z nim przesadza, nie stosuje się tak jak zaleca producent i nie robi przerw w używaniu. Przy okazji jakiejś wizyty w drogerii stwierdziłam, że spróbuję. Skoro tyle koleżanek dookoła zachwala to czemu mi by miało nie pomóc?


Niestety nie polubiłyśmy się z odżywką. Jest dla mnie jak zwykły lakier, nie daje żadnego widocznego efektu, paznokcie są nadal po niej miękkie, delikatne i łamliwe. Znam zdecydowanie lepszą odżywkę do paznokci, ale o niej na blogu już wkrótce. Jeśli zainteresowałam Was to obserwujcie co będzie się pojawiało w najbliższym czasie.

Na koniec skład produktu i ten nieszczęsny formaldehyd.


3.  Neutrogena, Formuła Norweska Krem do rąk (skoncentrowany)


Krem kupiłam już spory czas temu, kiedy szukałam czegoś skutecznego na przesuszoną skórę dłoni. Na produkt tej firmy skusiłam się pod wpływem reklamy. Przekonały mnie też słowa "formuła norweska". Już po pierwszym użyciu poczułam, że nie tego szukałam. Skóra w ogóle nie nawilżona, a dodatkowo przez to, że była przesuszona i podrażniona to zastosowaniu zaczęła szczypać i zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Przez swoją wysoką zawartość gliceryny krem jest bardzo gęsty, przez co ciężko się go rozprowadza na dłoniach  i niestety nie wystarcza tylko kropla jak zapewnia o tym producent. Po zastosowaniu skóra staje się lepka, krem się wolno wchłania, a podczas rozcierania tworzy się z niego biała warstwa.


4. Schauma, Odżywka z mleczkiem  z kwiatów z Passiflory



Odżywka, która dla mnie jest najgorszą odżywką do włosów jaką zdarzyło mi się używać. A mogę szczerze powiedzieć, że używałam ich już na prawdę mnóstwo. W zapachu jest taka strasznie sztuczna, chemiczna. Konsystencja dość rzadka, a w połączeniu z mokrymi włosami staje się jeszcze bardziej wodnista, co powoduje, że trzeba użyć jej więcej, zatem nie jest to produkt wydajny. Na włosach nie daje zupełnie żadnego efektu, nawet malutkiego. Włosy są takie jakby były tylko umyte szamponem bez jakichkolwiek innych zabiegów. Używam i używam i zużyć nie mogę. Stosuję ją tylko kiedy naprawdę już całkowicie nie mam nic pod ręką. Tego produktu zdecydowanie nikomu nie polecam.


Jaki był najgorszy produkt jaki kupiłyście? Na czym się zawiodłyście? Znacie te produkty? Czekam na komentarze. :)

A już w najbliższym czasie pojawi się seria postów po zawiązaniu pewnej współpracy z firmą kosmetyczną. Zapraszam do obserwacji jeśli ktoś jest ciekawy. Macie swoje typy co to może być? :)

Pozdrawiam :)

piątek, 15 kwietnia 2016

#Aussie #everydayme #3minutyzAussie #BadzBardziejAussie - unboxing

Ostatnio paczuszki przychodzą do mnie z niesamowitą częstotliwością. Jestem wniebowzięta, że znowu mogę się wam czymś pochwalić. Dostałam przesyłkę od everydayme.pl. Strasznie się cieszę, że mogę wziąć udział w tym projekcie. Jest to moja pierwsza kampania z nimi. Mam nadzieję, że będzie nam się przyjemnie współpracowało.


Paczka, jak widać na zdjęciu, jest bogato wyposażona. Dla siebie otrzymałam szampon (300 ml) i intensywną odżywkę (250 ml). Dodatkowo 5 pakietów - szampon + odżywka (po 75ml). Po otrzymaniu maila, że udało mi się zakwalifikować musiałam się podzielić tą informacją z koleżankami i oczywiście od razu wszystkie próbki zostały zaklepane ;) To super uczucie jak mogę sprawić komuś radość takim niepozornym prezentem.


Do własnego użytku dostałam:
  • Intensywną Odżywkę Aussie 3 Minute Moisture
  • Szampon Aussie Miracle Moist 

Do przekazania innym:
  • 5 x odżywka Aussie Miracle Moist
  • 5 x szampon Aussie Miracle Moist

Jak można zauważyć produkty dla mnie i dla znajomych trochę się różnią. Trochę mnie to rozczarowało i uważam, że jest mylące. Myślę, że lepsze efekty testowania i bardziej adekwatne opinie firma mogłaby otrzymać po testach jednakowych produktów.

Kolejną rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest niecodzienny sposób otwierania produktów. Z odżywki należy ściągnąć najpierw folię, która jest dowodem na to, że nikt przed nami produktu nie używał. Następnie widoczny jest kawałek tworzywa naciętego w 'plusik'. Zabezpiecza to przed wydostaniem się odżywki ze środka - coś jak korek w butelkach  z sokami i wodami dla dzieci. Zastanawia mnie jedynie jak wygląda używanie tego w praktyce i czy jest to wygodne i faktycznie nie trzeba się obawiać, że coś się ze środka wydostanie kiedy nie trzeba.


Przy szamponie miałam małą zagadkę jak go otworzyć, ale szybko do tego doszłam, że trzeba powiedzieć magiczne zaklęcie i kliknąć, a wtedy samo się otwiera ;)




 "Intensywna odźywka Miracle Moisture ma najsilniejsze właściwości nawilżające ze wszystkich wariantów 3-minutowych odżywek Aussie."

Kosmetyki będą dostępne wyłącznie w sklepach Tesco (w sprzedaży od maja 2016) i drogeriach Rossmann (w sprzedaży od czerwca 2016).

Cena: Aussie 3 Minute Miracle Moisture 250 ml - 23,99zł

Zaczynam swój udział w projekcie. Swoją opinią na pewno się z wami podzielę.
A czy ktoś testuje razem ze mną? Kto dostał się do projektu? Podzielcie się w komentarzach. Ciekawa jestem jakie macie swoje pierwsze spostrzeżenia.

Pozdrawiam.

piątek, 1 kwietnia 2016

Piękne włosy na dłużej? Jak to zrobić?

Hej wszystkim!


Ostatnio coraz częściej jestem w biegu i nie mam na nic czasu w ciągu dnia. Albo zwyczajnie nie chce mi się wstawać i wolę dłużej poleżeć sobie w łóżku rano. Włosy staram się myć rano przed wyjściem, bo wczorajsze są takie oklapnięte, płaskie i bez życia. Może to i dziwnie zabrzmi, ale dla mnie są one po prostu niewygodne. Niekoniecznie wyglądają bardzo źle, ale ja się w nich źle czuję. Pewnie nie raz miałyście taką sytuację, że czasu mało a włosy jakoś trzeba doprowadzić do ładu. A gdzie tu czas na mycie, suszenie? Nie wspominając już o stosowaniu odżywek, masek, które nakłada się na kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut. Na brak czasu (w tym wypadku) jest lekarstwo. Suchy szampon! Co? Jak to brzmi? Zauważyłam, że większość mężczyzn reaguje na to śmiechem. Bo jak to? Szampon na sucho? Przecież to się musi pienić,potrzeba wody. To jak? Sucha woda? Oj panowie... To taka magiczna sztuczka.

Przedstawiam wam dziś dwa moje sposoby na przedłużenie świeżości włosów. Są to produkty na sytuacje awaryjne, kiedy czas nagli i wszystko robimy w biegu.

Taki mój mały duecik.

1. SUCHY SZAMPON SYOSS ANTI-GREASE dla szybko przetłuszczających się włosów

Stworzony został przy udziale oraz testowany przez fryzjerów. Dzięki niemu dostajemy dodatkowy jeden dzień komfortu świeżych włosów bez konieczności ich mycia. Wystarczy potrząsnać pojemnik, spryskać włosy i wyczesać dokładnie by nie zostały widoczne ślady na nich. Można także strumieniem suszarki usunąć pozostałości szamponu.

Skład widoczny na zdjęciu.

 Opinia
Bardzo wygodny sposób aplikacji. Wystarczy jedynie potrząsnąć przed każdym naciśnięciem dozownika, spryskać włosy i dobrze rozczesać. Od razu włosy wyglądają na świeże. Dzięki temu można zaoszczędzić wiele czasu. Dodatkowo produkt posiada bardzo przyjemny zapach, który zostaje na dłużej na włosach. Co ważne, nie zostawia raczej jasnych plam na włosach, więc nie trzeba wiele z nich wyczesywać. Nie rzuca się dzięki temu w oczy. Dyskretnie możemy ukryć swoje lenistwo w myciu włosów ;) Opakowanie jest zgrabne, poręczne. Produkt średnio wydajny. 200 ml kupione na promocji za 6,99. Niby nie majątek, ale znam opcję bardziej ekonomiczną, o której można przeczytać poniżej.






2. Puder łagodzący NIVEA BABY


Opinia
Sposób używania pudru dla niemowląt jako suchego szamponu jest na pewno znany nie jednej z Was. Produkt wzbogacony tlenkiem cynku i pielęgnującym olejkiem migdałowych, co myślę, że nie jest jego minusem ;)

Największą zaletą tego pudru jest jego niesamowita wydajność. Mam go od dłuugiego czasu, zdarza mi się go używać czasem raz na tydzień lub na dwa tygodnie. Różnie to bywa. A w opakowaniu nadal ciągle jest. Mam wrażenie jakby się nie kończył. Opakowanie 100g kupione poniżej 10zł, to o wiele tańsza opcja niż Syoss. Co do aplikacji, to na pewno jest bardziej uciążliwa niż spray. Czasami zdarza mi się trochę za dużo przesypać. Nie da się precyzyjnie ocenić ilości pudru. Przez to włosy są lekko jaśniejsze u nasady niż na końcach, ale myślę, że to jest kwestia wprawy i przyłożenia do tego więcej uwagi oraz cierpliwości. Puder wystarczy nałożyć na włosy, nadmiar oczywiście wytrzepać i wyczesać z włosów. Zapach neutralny, ale to oczywiście ze względu na przeznaczenie i nie ma co negować na to firmy Nivea.



Gdybym miała jednak wybierać z tych dwóch produktów to ze względu na wygodę lepiej wypada Syoss. Dodatkowy plus za zapach. Wydajność jednak o wiele lepszą ma produkt Nivea. Do wyboru co kto lubi ;) Właściwie to ciężko porównać, gdyż puder Nivea ma inne przeznaczenie, więc z racji tego nie posiada takich właściwości jak suchy szampon. Myślę jednak, że jeśli to produkt dla niemowląt to jest dla naszej skóry łagodniejszy.


Oczywiście nie zapominajmy, że to tylko sposób "na chwilę", nie stosujmy tego jako zamiennik zwykłego szamponu. Ale jedynie jako naszego pomocnika. Zawsze mam w swojej kosmetyczce gdyby był mi
potrzebny. W końcu lepiej coś mieć niż nie ;) Czytałam o różnych sposobach na suchy szampon domowej roboty, coś o mące ziemniaczanej, że jest taka świetna, że kakao dobrze przyciemnia kolor, ale trochę bym się obawiała eksperymentować aż tak. Macie sprawdzone swoje sposoby? Coś polecacie co warto sprawdzić? Bo mnie trochę przeraża myśl chodzenia z mąką ziemniaczaną we włosach ;)

Czekam na komentarze.

Pozdrawiam.


~Oli
 


wtorek, 9 lutego 2016

Ekspresowa regeneracja włosów z GLISS KUR - magiczna mgiełka?

Witajcie!

Za oknem pogoda zmienna, raz słońce, raz deszcz, a do tego ten wiatr brrr.. Nie sprzyja to naszemu zdrowiu. Sama się o tym przekonałam niestety, bo i mnie przeziębienie złapało. Taka pogoda także nie jest dobra dla naszych włosów. Zawsze kiedy wychodzę w taka pogodę każde pasmo włosów jest z inne strony niż było przed wyjściem. To bardzo uciążliwe. Do tego przy lekko wilgotnym powietrzu włosy się puszą. Dodając do tego ten nieznośny wiatr możemy otrzymać niezłe dzieło sztuki na głowie. Szkoda, że nieporządane ;)  Jak sobie z tym radzić? Jest wiele reklam produktów, które kuszą swą jakością świetnymi rezultatami jak po wyjściu od fryzjery, które utrzymują się cały dzień bez względu na warunki atmosferyczne. Ale czy faktycznie to ma miejsce?

Dzisiaj chciałabym przedstawić produkt, który już od dłuuuugiego czasu gości w mojej kosmetyczce. Jest to Ekspresowa odżywka w spray'u od Schwarzkopf.


Na zdjęciu widoczne są dwie wersje: ULTIMATE OIL ELIXIR (złota) i ULTIMATE REPAIR (czarna)

Ekspresowa odżywka regeneracyjna GLISS KUR ULTIMATE OIL ELIXIR do wlosów zniszczonych, przesuszonych.
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Cetrimonium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene,Phenoxyethanol, Coumarin, Potassium Sorbate, CI 15985, CI47005

Przeznaczona jest do stosowania na mokre, jak również na suche włosy. Zawiera odżywczy eliksir z olejkiem oraz kompleks z płynna keratyną. Dzięki temu odżywka uzupełnia pęknięcia i pomaga w rozczesywaniu. Dodatkowo odżywia oraz zmniejsza ich łamliwość


Ekspresowa odżywka regeneracyjna GLISS KUR ULTIMATE REPAIR do włosów bardzo zniszczonych i suchych.
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Polyquaternium-16, Cetrimonium Chloride, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, CI 19140, CI 17200

Można stosować na wilgotne lub suche włosy. Zawarta jest w niej formuła z potrójnie skoncentrowanym kompleksem z keratyną, dzięki czemu regeneruje uszkodzenia oraz uzupełnia poziom keratyny. Powoduje łatwiejsze rozczesywanie oraz rekonstrukcję włosa, a także zwiększa jego odporność.

Stosowałam tylko te dwie wersje chociaż wiem, ze jest ich więcej. Zawsze stosuję po myciu, na wilgotne włosy. Bardzo pomagają przy rozczesywaniu, dzięki temu mniej się one plączą, ciągną. Na moich włosach ani jedna ani druga nie robi jakiegoś spektakularnego efektu. Można zauważyć jednak w wyglądzie lekką poprawę. Stają się jakby bardziej odżywione, nawilżone. Szczególnie wersja z olejkami dobrze wpływa na moje włosy.
Bardzo lubię produkty w spray'u do włosów. Bardzo to ułatwia aplikację, a także oszczędza wiele czasu, gdyż nie trzeba ich spłukiwać. Opakowanie również jest plusem. Wygląda na luksusowe, co sprawia, że mamy wrażenie, że produkt jest wart swojej ceny i naszego zainteresowania. Co do ceny to również uważam to za atut. Produkt można spotkać nawet za ok. 10zł. Nie narusza to zbyt mocno budżetu a do tego odżywka jest naprawdę bardzo wydajna. Kolejną sprawą jest zapach. Dla mnie nieziemski... Do tego utrzymuje się na włosach przez dłuższy czas. Uwielbiam go i chyba to kolejny powód, z jakiego nie potrafię się z nią rozstać. Produkt nie skleja włosów, nie oblepia ich, szybko się wchłania i pozostawia miękkie i lśniące.

Ciekawa jestem co do efektów stosowania na suche włosy.. Ktoś używa w ten sposób? Warto? Jakie daje efekty?

Czekam na opinie w komentarzach ;)

Może inne wersje są warte polecenia? Chętnie poznam wasze zdanie



~Oli

niedziela, 20 grudnia 2015

Mleczna maska do włosów Kallos - hit czy kit?

Witajcie!

Ostatnio trochę jestem zabiegana i mało czasu mam, żeby cokolwiek tu wstawiać. Postaram się to nadrobić jak najszybciej ;) Dziś mam dla Was moją opinię na temat maski do włosów firmy Kallos.

Sądzę, że sama firma jest doskonale znana przede wszystkim włosomaniaczkom, chociażby ze słyszenia ;) Oferują wiele produktów do włosów, a ja za ich wielką zaletę uważam wydajność oraz niską cenę.

O produkcie :

SKŁAD:  Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolyzed Milk Protein, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinon

ZAPACH początkowo bardzo przyjemny, trochę jak budyń waniliowy. Trochę mi przypomina zapachowe świeczki waniliowe. Nie mniej jednak, po dłuższym czasie trochę gorzej go znoszę. Kiedy nakładam maskę na dłuższy czas i ten zapach zostaje na moich dłoniach włosach staje się uciążliwy, w pewnych momentach nawet przyprawiający o mdłości.

KONSYSTENCJA - produkt nie jest lejący, ani zbyt gęsty, galaretkowaty. Uważam, że jest w sam raz. Idealnie się rozprowadza po włosach, aplikacja nie jest trudna, ani uciążliwa.

OPAKOWANIE jest zaletą tego produktu. Nie wyciska się go z tuby, tylko można włożyć rękę do środka i nabrać ile potrzeba. W razie konieczności również z powrotem umieścić nadmiar w środku. Wykorzystać można do końca, gdyż kształt opakowania umożliwia swobodne dostanie się do samego dna. Opakowanie jakie widoczne jest na zdjęciu (1 litr) jest niesamowicie wydajne. Stosuję od około pól roku, a pozostało mi jeszcze więcej niż połowa.

APLIKACJA jest prosta. Wystarczy nabrać odpowiednią ilość kosmetyku na dłoń i rozprowadzić po włosach. Ja staram się to robić przede wszystkim na końcówkach. Omijam skórę głowy, by zapobiec zbyt szybkiemu przetłuszczaniu się włosów. Maski używam najczęściej raz w tygodniu, czasem dwa. W zależności od tego kiedy czuję, że moje włosy jej potrzebują. Nakładam na 30 minut, do godziny.

EFEKT - włosy są o wiele gładsze w dotyku, bardziej miękkie, nawilżone. Nabierają blasku i są łatwe w rozczesywaniu. Dodatkowo zapach utrzymuje się dość długo, ale to czy jest to plus czy minus to jedynie kwestia gustu, czy polubimy zapach ;)

MOJA OPINIA
Maska z proteinami mleka Kallos sprawdziła (i sprawdza się nadal) doskonale na moich włosach. Nie obciąża, ani nie sprawia, że bardziej się puszą. Doskonale je wygładza, nadaje blasku i miękkości. Zawarte proteiny bardzo dobrze odżywiają włosy. Uważam, że kwestią sporną jest zapach, ale to każdy musi sprawdzić sam, co mu odpowiada. Jak dla mnie na krótko, albo raz na jakiś czas jest przyjemny, ale w nadmiarze zbyt mdły. Jak to mówią  - co za dużo to nie zdrowo ;) Odnosi się to również do częstotliwości i ilości stosowania maski, szczególnie na zawartość protein.

Podsumowując, jak najbardziej polecam wszystkim, którzy mają włosy suche, słabe, bez blasku i odżywienia. Sama będę próbować jeszcze innych masek Kallos. A Wy, macie jakieś ulubione? Które polecacie? Którą warto przetestować lub chcecie, żebym opisała na blogu?

Pozdrawiam i czekam na komentarze

~Oli

wtorek, 20 października 2015

Nowe zdobycze!






Oto co udało mi się dzisiaj upolować. Szczególnie zadowolona jestem z maski i odżywki z Syoss, bo zapłaciłam za nie PO 7 ZŁ (!). Dla mnie szaleństwo. Nie mogłam się oprzeć. Wiedziałam, że będą moje gdy tylko je zobaczyłam.

ODŻYWCZA KREMOWA MASKA Z OLEJKIEM do włosów bardzo suchych i szorstkich. 200 ml (cena w sklepie ok. 23zł)
Konsystencja jak każdej maski, zapach fantastyczny, bardzo mi się podoba. Kojarzy mi się on z profesjonalnym zakładem fryzjerskim. Opakowanie zgrabne i poręczne.

PIELĘGNUJĄCA ODŻYWKA Z OLEJKIEM. Dla włosów bardzo suchych i szorstkich. 250 ml (cena w sklepie ok. 21 zł)
Zapach taki jak maska, jest to ta sama seria, co widać na zdjęciu. Atutem jest to, że tubka jest duża. Mam nadzieję, że dzięki temu wystarczy na dłużej. Wszystko okaże się kiedy zacznę testowanie ;)

Kolejną "perełką" jest Olejek kokosowy z serii Loton Spa & Beauty. Do stosowanie na włosy oraz ciało. To była pierwsza rzecz jaka rzuciła mi się w oczy. Dzień wcześniej czytałam coś o nim, więc wzięłam bez wahania. Czułam, że jest o wiele wiele więcej wart. No i trafiłam. Zapłaciłam również 7 zł za niego,a w sklepie widziałam za 15 zł. Czyż nie było warto?
Planuję wykorzystać go do olejowania włosów. Jakieś rady, sugestie? Macie jakieś doświadczenia co do tego?

Zadowolona jestem również z lakieru do paznokci Maybelline. Cena 3zł, a warty jest ok. 12 zł ;)
Kolor czerwony, bardzo mi się podoba, jest żywy, ale nie krzykliwy. Na pewno nie raz go użyję.

Wszystkie moje zakupy zrobione w Biedronce ;) Może uda mi się jeszcze dorwać coś ciekawego. Bardzo chętnie przygarnę takie "smaczki" w tak atrakcyjnych cenach.

Polecam, sprawdzajcie u siebie w sklepach póki jeszcze coś pozostało. Życzę powodzenia ;)


~Oli